Szybka relacja z Krakowskiego Biegu Niepodległości 2018


Bieg niepodległości, Kraków, Smog / poniedziałek, Listopad 12th, 2018

To był z pewnością jeden z najbardziej emocjonujących biegów, w jakich brałam udział. Odśpiewanie 4. zwrotek hymnu przed startem mocno uderzyło w gdzieś zakurzone i trochę zapomniane pozytywne, narodowo-tożsamościowe wartości. Wszyscy brzmieliśmy bardzo dumnie, po czym ruszyliśmy przed siebie tłumnie!

Uważam, że idea świętowania niepodległości w biegu, to jak najbardziej słuszna sprawa. Tym bardziej, że, jak wiemy, była to 100 rocznica oswobodzenia się naszych przodków z uścisku zaborców. Za co powinniśmy być dziś wdzięczni i pamiętać o tym.

krakowski bieg niepodległości

Podczas wydarzenia ludzie chętnie i dumnie demonstrowali patriotyczne postawy i co najważniejsze – zmobilizowali się do niełatwej aktywności, jaką było przebiegnięcie 11. kilometrów! W Krakowie trasa nie należała do najłatwiejszych, było sporo podbiegów, a ten najcięższy (za mostem Zwierzynieckim), znajdował się tuż przed metą, na 10 kilometrze. Myślę, że mogło to negatywnie wpłynąć na wyniki osób, które nie uwzględniły takich okoliczności w swoim planie treningowym 🙂 U mnie było naprawdę ciężko i średnie tempo spadło z 5:14 do 5:20.😨 Nadrobiłam to jednak na ostatnim kilometrze, gdzie było z górki, niemniej tego z kolei nie wliczono w wynik… ale o tym poniżej. 

Kiedy w wieczór przed zawodami, odbieraliśmy ze znajomymi pakiety startowe stężenie smogu nad Krakowem było dramatycznie złe. Wskaźniki najbardziej szkodliwych pyłów zawieszonych w powietrzu (PM2,5 i PM 10) sięgały granic krytycznych. Zaczęłam nawet rozważać swój start. Całe szczęście zarówno pogoda jak i jakość powietrza znacznie się poprawiły na czas biegu i można było wystartować z czystym sumieniem i przyjemnością.

Przebieg i organizacja biegu

Jeśli chodzi o warunki na trasie to mam mieszane odczucia. Generalnie uważam, że jak na tylu uczestników (ok.3 tys. osób) wyznaczona trasa była zdecydowanie zbyt wąska. Liczyłam na to, że już na 2-3 kilometrze zrobi się nieco luźniej, ale niestety, ciągle było ciasno i sporo się namęczyłam, próbując biec w założonym tempie. Pytałam też znajomych, którzy biegli zarówno szybciej jak i wolniej ode mnie i wszyscy jednoznacznie stwierdzili to samo – było tłoczno. 

Myślę, że pomimo krótkiego dystansu, można to było rozwiązać chociażby puszczaniem zawodników w sekwencjach czasowych. 

Dało mi to też do myślenia, że może wreszcie przyszedł czas, aby przesuwać się na starcie troszkę bliżej linii, a nie wiecznie, asekuracyjnie zaczynać gdzieś w środku…? 🙄

Minus leci w stronę pomiaru czasu. Otóż sporo osób nie otrzymało swoich wyników bezpośrednio po biegu – był jakiś problem z odczytem chipu na ostatnim kilometrze. Oczywiście znalazłam się w gronie tych ‘szczęśliwców’ i musiałam udać się do organizatorów aby wszystko odkręcić. Wyliczono mi czas na 57 minut i 18 sekund co dało mi 82 miejsce na 933 kobiet i 32 w mojej kategorii wiekowej. Czas wyszacowano ze średniego tempa jakie utrzymywałam do 10 kilometra. Ostatecznie wynik mógł być trochę lepszy, bo tak jak wyżej wspomniałam, ostatni kilometr frunęłam z prędkością 4:31min/km. Ale cóż, nie będę się przecież kłócić, bo i tak jestem bardzo, bardzo zadowolona! 😊 

Jeśli macie podobny problem i nie widzicie swoich wyników, zgłoście się do organizatora.

Najszybszym mężczyzną i jednocześnie zwycięzcą biegu był oczywiście Adam Czerwiński (00:35:13), a najszybszą kobietą Agnieszka Maciuk-Gortel (00:39:54). Szczegółowe wyniki znajdziecie tutaj.

krakowski bieg niepodległości (2)

Kończąc tą ekspresową relację; życzyłabym sobie i Wam, abyśmy ważne dla naszego kraju święta spędzali właśnie w taki, zintegrowany sposób. Nieważne, czy to będzie wspólny bieg, śpiew, taniec czy modlitwa – róbmy to razem. Pełni pasji i dobrego nastawienia. Bez agresji i mowy nienawiści, bo to niebezpieczna droga do podziałów, które bynajmniej nie są cechą silnego i niepodległego Państwa, jakim dziś widzimy Polskę.

krakowski bieg niepodległości (1)


Follow me on
Strava