Bieganie na kacu. Można czy nie?


Biegam, Zdrowie / piątek, Maj 31st, 2019

Wielu moich znajomych szczyci się faktem, że swoje rekordy biegowe, czyli tzw. ‘życiówki’ zrobili właśnie na kacu. Zaintrygowało mnie to na tyle, że postanowiłam trochę w temacie poszperać i skonsultować z różnymi mądrymi ludźmi. Ciekawi czego się dowiedziałam?

Jedno jest pewne – chcąc doskonalić się w bieganiu, warto wiedzieć, że spożywanie alkoholu w ilościach wywołujących (przynajmniej) kaca nie jest dla nas już tak pozornie niewinne.  Kac definiowany jest jako złe samopoczucie odczuwane na kilka godzin po wypiciu większej ilości alkoholu i nie należy go mylić z zatruciem alkoholowym. Niektórzy uważają, że bieganie na kacu, to idealny sposób na odzyskanie trzeźwej kondycji. Wierzą, że wraz z potem pozbywają się alkoholu z organizmu, co nie jest do końca prawdą. Tylko niewielka ilość toksycznych związków opuszcza nasz organizm w ten sposób. Pozostałe (ok. 90%) przemian alkoholowych zachodzi w wątrobie, gdzie dopiero na skutek działania odpowiednich enzymów, szkodliwe substancje są usuwane.

Jak w skrócie wygląda metabolizm alkoholu?

Spożywany przez nas alkohol etylowy dostaje się do wątroby wraz z osoczem krwi. Tam, dzięki enzymowi dehydrogenazy alkoholowej (ADH – alcohol dehydrogenase) ulega zamianie w aldehyd octowy, który z kolei przez inne enzymy zostaje rozłożony do octanu, następnie do dwutlenku węgla i wody. Aldehyd octowy jest najbardziej toksycznym z tych związków i to on jest główną przyczyną objawów kaca.

Niekorzystne konsekwencje dla biegacza!

Spożycie nawet niewielkiej dawki alkoholu niesie za sobą ryzyko wystąpienia hipoglikemii, czyli znacznego obniżenia poziomu glukozy we krwi (niedocukrzenia). Dzieję się tak m.in. na skutek blokowania procesu glukoneogenezy, czyli produkcji glukozy, a także jej uwalniania oraz przechodzenia do komórek. Ta właśnie glukoza pochodzenia wątrobowego jest nam niezbędna podczas biegania – szczególnie w przypadku intensywnych biegów na średnich dystansach.

Co więcej, alkohol skutecznie blokuje również wydzielanie wazopresyny, czyli hormonu regulującego naszą gospodarkę wodną, co w konsekwencji prowadzi do odwodnienia oraz zaburzeń elektrolitowych.

Odwodnione oraz zubożałe w elektrolity włókna mięśniowe łatwiej jest uszkodzić, więc to naprawdę idealny sposób na złapanie kontuzji. Dlatego też w takim stanie szczególnie odradza się bieganie po nierównym, wyboistym terenie, gdyż ryzyko urazu jest znacznie większe. Odwodnienie może skutkować również nieprzyjemnymi skurczami mięśni.

Nie powinniśmy brać udziału w biegach ulicznych i starać się o ‘życiówki’ gdy odczuwamy jeszcze działanie alkoholu na nasz organizm. Bardzo prawdopodobne zaburzenia elektrolitowe mogą prowadzić do omdleń, urazów, czy nawet w dalszej konsekwencji do udaru krwotocznego, udaru niedokrwiennego lub zawału – lek. medycyny ratunkowej Monika Bednarek w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. W stanie tzw. kaca niegroźna dla naszego zdrowia będzie krótka aktywność biegowa o umiarkowanej intensywności i taką śmiało możemy wykonywać. – dodaje.

Nawet najmniejsza ilość spożywanego alkoholu negatywnie wpływa na naszą kondycję fizyczną. Alkohol natomiast sprawia, że łatwiej jest nam pozbyć się pewnych hamulców, akceptacja bólu staje się większa i dzięki temu jesteśmy zdolni to przełamywania barier, które w normalnych warunkach wydają nam się nie do przeskoczenia. I ten czynnik faktycznie może być istotnym elementem, który decyduje o wyniku w biegu. Pytanie, czy życiówka na takim znieczuleniu, to prawdziwa życiówka…?


Follow me on
Strava