Ciebie też miło widzieć, Warszawo!


Bez kategorii, Polska <3 / sobota, Marzec 24th, 2018

Tym razem moje biegowe adidasy wskoczyły do walizki, która została służbowo oddelegowana do Warszawy! To był mój trzeci bieg w stolicy, ale pierwszy w jej centrum i o ile na początku byłam przerażona startem, tak wróciłam oczarowana i wprawiona w szok jak świetnie Warszawa biega!

Jako trasę wybrałam sobie bulwary nad Wisłą, a jako cel Warszawską Syrenkę! Plany delikatnie się zmieniły i finalnie trasa wyglądała tak:

Początkowo miałam wystartować przy moście Księcia Józefa Poniatowskiego i biec, aż do mostu Śląsko-Dąbrowskiego, jednak z racji tego, że załapałam się na darmową podwózkę do centrum, pierwsze truchty rozpoczęłam już na Alejach Jerozolimskich. Po drodze minęłam m.in. Muzeum Narodowe. 

Muzeum Narodowe w Warszawie, Aleje JerozolimskieMuzeum Narodowe w Warszawie, Aleje Jerozolimskie

Najbardziej nieprzyjemną częścią podróży było pokonywanie trasy wzdłuż pędzących samochodów na moście Poniatowskiego. Tego na pewno nie polecam! Jakoś jednak musiałam dostać się nad Wisłę! 😀

Ahh – jedna istotna rzecz, biegnąc w kierunku PGE Narodowego, trzymajcie się prawej strony jezdni(mostu) – tam znajduje się wiadukt, który sprowadzi Was na bulwary. Ja oczywiście biegłam lewą 😉

Z racji tego, że była już mocno wieczorna pora, nie zalecam też odcinka od mostu Poniatowskiego do Syrenki. Był słabo oświetlony i nie spotkałam po drodze zbyt wielu biegaczy.

Warszawska Syrena, bulwary wiślane
Warszawska Syrenka!

Rozczarowana i trochę przestraszona pobiegłam dalej w nadziei, że może coś ciekawego mnie jednak tego wieczoru spotka…

No i nagle nastąpił ten moment! Jakby ktoś odsłonił kurtynę, za którą jest świat, na który tak miło się patrzy!

Bulwary wiślane, Warszawa
Bulwary wiślane, Warszawa

Szeroka i widać, że świeżo wyremontowana droga, dobre oświetlenie i ludzie, przede wszystkim ludzie! Biegający ludzie! Ruszyłam więc przed siebie i nareszcie poczułam się swojo i bezpiecznie, toteż był to idealny pretekst do tego, aby przez chwilkę przyspieszyć! Były do tego również świetne warunki! Nawierzchnia niby betonowa, ale biegało się bardzo mięciutko i leciutko. Bulwary są bardzo szerokie, więc nie było problemu z wymijaniem się 🙂

Mimo przestrogi kolegi z pracy, który odradził mi zapuszczanie się w pojedynkę zbyt daleko, dobiegłam, aż do mostu Gdańskiego! Dalej, faktycznie, nie było już dobrego oświetlenia i trasa wyglądała mrocznie, więc postanowiłam zawrócić. Ahh! Przywitałam się jeszcze z Warszawą!

Bulwary wiślane, most Gdański
Bulwary wiślane, most Gdański

Z powrotem przebiegłam jeszcze most Poniatowskiego, aby z bliska zobaczyć PGE narodowy i wsiadłam do autobusu, który zabrał mnie w kierunku hotelu.

To co najbardziej mnie zaciekawiło, to fakt, że Warszawiacy biegają grupowo! Oprócz indywidualistów, minęłam sporo grupek biegaczy właśnie! Pewnie w Krakowie też istnieją podobne inicjatywy, ale na mojej trasie z reguły nie mijam takich osób.

Bardzo fajna idea, zwłaszcza, że niektóre grupki biegają naprawdę szybko, więc zakładam, ze wspólnie przygotowują się do jakiś biegów! 

Bulwary wiślane Warszawa
Bulwary wiślane wieczorną porą, Warszawa

To trochę zabawne, ale zawsze kiedy pytam znajomych, jak żyje się w Warszawie, to odpowiadają, że w Warszawie wszystko ‘pędzi’. Podobne wrażenie miałam na trasie – większość osób biegła bardzo szybko i ciągle ktoś mnie wymijał (lub próbował to zrobić… ;))

Spodobało mi się! Chętnie zwiedzę biegająco również inne części Warszawy, lecz tym razem o bardziej przejrzystej porze dnia 🙂 Możecie coś polecić?


Follow me on
Strava