Moja równowaga w podejściu do biegania


Bez kategorii, Biegam, Biegam bo lubie / niedziela, Luty 23rd, 2020

Bieganiem nie zarabiam na życie, bo raczej nie mam na to obecnie ani szans, ani takich planów. To podstawowa reguła, której się trzymam, kiedy dopada mnie negatywne myślenie na temat swoich postępów. Często koledzy z pracy śmieją się z moich treningów, kiedy na Stravie widzą dystans biegu. No cóż. Najczęściej śmieję się razem z nimi. 😉 

Moje próby mocnych treningów w imię coraz lepszych wyników z reguły kończyły się źle. Albo dopadała mnie kontuzja, albo czułam wieczne zmęczenie, albo odczuwałam mega pociąg do słodyczy!!! ulegałam i tyłam (tak, tak, nawet dużo trenując ;)), albo zaniedbywałam ważne relacje itd… Zawsze, z którejś strony mi się obrywało. Ale to dobrze, bo dzięki temu szybko zrozumiałam, że nie w tym rzecz, aby przez bieganie coś tracić. Ono powinno nam coś dawać! Przecież poświęcamy mu swój czas i energię! 🙂 

Oczywiście niektórzy z Was, pewnie świetnie godzą treningi z pozostałymi obowiązkami. Ale są też tacy (w tym ja), którym wychodzi to troszkę gorzej i często muszą podejmować decyzję TO albo TO.  

Żeby nie było, szanuję ludzi ambitnych, w tym wielu moich znajomych, którzy robią imponujące postępy. Ale gramy w zupełnie innej lidze, mamy inne oczekiwania wobec biegania. Oczywiście, również chciałabym biegać coraz ładniej, ale postanowiłam, że zrobię to po swojemu, czyli na większym luzie. A nawet jeśli się nie uda…hmm [Wróć do zdania numer 1. ;)]

Monika Olejnik (dziennikarka) napisała kiedyś w jednym ze swoich postów na fejsbuku, że bieganie ma sens tylko wtedy, kiedy czytamy też dobre książki i chodzimy do teatru. Wybaczcie, że nie odszukałam dokładnego cytatu, ale tutaj bardziej chodzi o sens tej wypowiedzi. Uważam dokładnie tak samo. Jeśli istnieje takie pojęcie jak Sport-life balance – to jest to właśnie to, co ja praktykuję. Staram się by jedna sfera aktywności nie wpływa negatywnie na drugą, a wręcz, aby sprawiała, że ta druga jest znacznie lepsza. 

Tastyrun założyłam z pasji do pisania i kreowania kontentu ogólnie oraz z chęci dzielenia się tym co według mnie jest wartościowe i może się okazać użyteczne również dla Was. Wiele osób uważa, że skoro piszę o bieganiu i odwiedzam te zagraniczne biegi, to śmigam szybko jak rakieta… no ale tak nie jest. 😉  Biegam przyzwoicie, ale zdecydowanie nie jest to tempo, jakie osiąga elita. I skoro już tu jesteście i czytacie ten wpis, to chciałabym, żebyście traktowali mnie bardziej jako obserwatorkę sceny biegowej i pewnych zależności, które tutaj panują, jako ‘przekaźniczkę informacji’, reporterkę, a mniej jako bojowo nastawioną zawodniczkę. To że startuję w biegach, moim zdaniem dzieje trochę obok i jest na tyle amatorskie, że z pewnością są większe autorytety, których warto słuchać w tym temacie. 

[Jeśli chcecie – mogę ich częściej tu zapraszać. ;)]

Osobiście wolę Wam jednak opowiadać o tym, gdzie mi się biega przyjemnie, zrelacjonować fajny bieg i jego organizację, albo pokazać trening w ciekawym miejscu. Często też oddaję tutaj głos ludziom mądrzejszym ode mnie w pewnych tematach, czyli lekarzom, trenerom, fizjoterapeutom lub znajomym biegaczom, którzy dzielą się ciekawymi historiami. 🙂 I bardzo lubię takie dziennikarskie wyzwania – tutaj czuję się bardzo dobrze. Jestem z wykształcenia dziennikarką, a nie biegaczką, więc sami rozumiecie, po co stworzyłam to miejsce. 😉

Jaram się bieganiem i całą tą biegową rewolucją, która ma obecnie miejsce. Naturalnie lubię to wszystko śledzić i pisać o tym, dlatego staram się chłonąć teorię i nie mieć też tyłów w praktyce. Ale oprócz tego zajęcia, są też pewne przyziemne kwestie, które mnie zajmują tj. praca, obowiązki, których po prostu nie chcę zaniedbywać z powodu ‘zwariowania’ na bieganie. 😉 Też nie dajcie się zwariować, jeśli jedynym motywatorem jest chęć zaimponowania innym, lub jakiś inny irracjonalny powód, który nie wypływa z Waszego ‘wnętrza’.

I jeszcze jedno. Cieszę się kiedy mi kibicujecie i gratulujecie wyników biegowych! To miłe, że ktoś docenia wysiłek jaki trzeba włożyć w to wszystko. Ja również kibicuję biegaczom, bo wiem ile fizycznego bólu czasami kosztuje położenie nogi na mecie! Wspierajmy się, bo to bardzo motywujące. Ale nie pozwólmy na to, aby to co ma nas ‘leczyć’, zaczęło nam szkodzić.

Jeśli czujecie podobnie, to TastyRun jest odpowiednim miejscem dla Was. 😉


Follow me on
Strava