Pobiegłam w mieście latającego Fina!


Biegam, Finlandia, Maraton, Turystyka Biegowa, Zdrowie / poniedziałek, Sierpień 26th, 2019

Finlandia to nie tylko kraj Muminków, Świętego Mikołaja, czy znanych zespołów metalowych, to również ojczyzna wielu wyśmienitych sportowców – w tym szczególnie lekkoatletów! A niejaki “Latający Fin” zasługuje tu na szczególną uwagę! Kto to taki i dlaczego o nim wspominam? Tego dowiecie się z wpisu! Zapraszam. 🙂

Sierpniowy długi weekend postanowiłam wykorzystać na zwiedzanie kolejnego ze Skandynawskich krajów, czyli Finlandii (to taka trochę przyszywana Skandynawia ;)). Przy okazji, wzięliśmy z kolegą udział w biegu na 10km, który był częścią imprezy sportowej – Paavo Nurmii Maraton w Turku. To malownicze miasteczko jest również rodzinnym miastem owego wspomnianego w nazwie Fina. I to o nim właśnie chciałabym Wam kilka słów opowiedzieć.

Paavo Nurmi uważany jest za jedną z najwybitniejszych postaci lekkiej atletyki na świecie. “Latający Fin”, bo taki przydomek mu nadano, może poszczycić się tytułem 9-krotnego mistrza olimpijskiego w biegach długo i krótkodystansowych! Jego 12 medali olimpijskich, zdobytych w konkurencjach lekkoatletycznych po dziś dzień stanowi barierę, której jeszcze nikomu po nim nie udało się przekroczyć. 

Nurmi urodził się w 1897 roku w finlandzkim miasteczku o nazwie Turku. Dosyć wcześnie został osierocony przez ojca, co zmusiło go do samodzielnej troski o dobro własnej rodziny. Podobno dorabiał sprzedając produkty codziennego użytku, wożąc je na wózku po ulicach Turku. Później miał wspomnieć, że były to jego pierwsze treningi kondycyjne. 

Trudne dzieciństwo nie przeszkodziło mu jednak w zdobyciu wyższego wykształcenia oraz rozwijaniu swoich sportowych pasji. Nurmi był innowatorem – jako jeden z pierwszych biegaczy używał stopera do pomiaru międzyczasów. Był też wegetarianinem. Posiadał wszystkie cechy do tego, aby osiągnąć sukces i tak też się stało.

Nurmi bieganiem zainteresował się już około 1912 roku, kiedy to fiński lekkoatleta Hannes Kolehmain zdobył w Sztokholmie trzy złote medale olimpijskie i tym samym rozbudził w młodych Finach pasję do biegania.

Ze względu na okoliczności wojenne, w 1919 roku Nurmi wstąpił do wojska, lecz wbrew pozorom, nie przekreśliło to jego planów sportowych, a wręcz nadało im rozpęd. Zauważywszy jego talent, przełożeni dali mu więcej czasu i możliwości do trenowania, co zaowocowało tym, że w lipcu 1920 roku zwyciężył w eliminacjach olimpijskich na 1500 m i 5000 m.

Tego samego roku na Igrzyskach w Antwerpii (Belgia), Nurmi zdobył, aż trzy złote medale (10 000 m, bieg przełajowy na 8 km – indywidualnie i drużynowo). Pełnię swoich możliwości pokazał jednak dopiero w Paryżu w 1924 roku zdobywając, aż pięć złotych krążków (1500 m, 3000 m – drużynowo, 5000 m, bieg przełajowy na 5 km – indywidualnie i drużynowo). Tutaj warto zaznaczyć, że pomiędzy biegiem na 1500 m, a 5000 m przewidziano tylko godzinę przerwy, co i tak nie przeszkodziło Nurmiemu wygrać na obu dystansach. Za postawienie zawodników przed tą niezbyt ‘komfortową’ sytuacją obwinia się szwedzkich działaczy, którzy mieli decydujący głos w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim, a i zwycięstwo samego Nurmiego nieszczególnie było im na rękę (podobno zżerała ich zazdrość). Cztery lata później, w Amsterdamie, Nurmi zdobył już tylko jeden złoty medal w biegu na 10 000m. W międzyczasie wywalczył także trzy srebrne medale olimpijskie, co uczyniło go jednocześnie posiadaczem dwunastu tytułów olimpijskich! 

Latający Fin był prawdziwą sportową gwiazdą swoich czasów. Sportowcy z całego świata aspirowali do tego, aby pobić jego rekordy! Nie było to łatwe zadanie, lecz udało się to m.in. UWAGA, Stanisławowi Petkiewiczowi – polsko-łotewskiemu lekkoatlecie! We wrześniu 1929 roku w Warszawie pokonał Fina na dystansie 3000m. 

U szczytu swojej kariery Nurmi podróżował również do USA oraz Niemiec, by brać tam udział w licznych zawodach biegowych. W 1925 roku wrócił zza oceanu z 51 wygranymi na 55 startów. Niestety te biegowe wojaże po świecie nie opłaciły się Finowi, ponieważ w 1932 roku decyzją Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych(IAAF) oraz wspomnianego już wyżej Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) został on dożywotnio zdyskwalifikowany za naruszenie ówczesnych przepisów o amatorstwie sportowców.

Stało się to tuż przed Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi w Los Angeles, na których to z kolei złoty medal na dystansie 10 000 metrów wywalczył nasz rodak Janusz Kusociński. Nurmi był dla niego jednocześnie mistrzem i rywalem, z którym to pragnął się zmierzyć. Niestety do tego pojedynku nie doszło i wiele osób, po dziś dzień zastanawia się, jaki byłby jego finał! Sama jestem ciekawa!

Finowie nigdy nie zapomnieli o swoim sportowym mistrzu, toteż w 1952 roku podczas ceremonii otwarcia XV Letnich Igrzysk Olimpijskich w Helskinkach, Nurmi rozpalił znicz olimpijski. Gdy wbiegał na płytę stadionu, a jego nazwisko pojawiło się na telebimie,na widowni polały się łzy wzruszenia i okrzyki (widać na zdjęciu poniżej). To musiało być niesamowite przeżycie dla Finów. 

Obecnie w Finlandii organizowane są różne wydarzenia sportowe na cześć Nurmiego, a do najważniejszych można zaliczyć m.in. maraton w jego rodzinnym mieście Turku, oraz zawody lekkoatletyczne Paavo Nurmi Games, które od 2017 roku są częścią  Międzynarodowej Federacji Lekkoatletyki Amatorskiej, IAAF (kiedyś: Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych). Cóż za ironia…

Mój udział w 28 edycji Paavo Nurmi Marathon, w biegu na 10 kilometrów zaliczam do naprawdę udanych. Nie wiem, czy to pogoda, czy odpowiednie podejście, czy może sam duch Nurmiego sprawił, że mimo nieplanowanej ‘walki’ udało mi się uzyskać wynik życiowy 49m39s netto, co uplasowało mnie na 17 miejscu wśród kobiet! Uważam to za mój personalny sukces i z chęcią wróciłabym za rok go poprawić! 😉 

O biegu, Finlandii, a także miejscach, które warto odwiedzić jeszcze Wam napiszę. Stay tuned!

Źródła:

runners-world.pl, przegladsportowy.pl, bieganie.pl


Follow me on
Strava