Półmaraton na planecie Islandia


Biegam, Islandia, Północ / czwartek, Sierpień 30th, 2018

Jeśli szukasz ciekawego miejsca na maraton, wybierz Islandię. To jest nie tylko piękne miejsce, ale także imponujące i silne Państwo z przepiękną kulturą i tradycjami. Tutejsza ludność po dziś dzień wierzy w nadprzyrodzone istoty oraz zaczytuje się w starożytnych sagach, które i my studiowaliśmy pędząc szosą po przykrytej mgłą wyspie. Zapraszam na relację z biegu, z lądu i z lodu 🙂 

Spis treści:

  1. Co należy wiedzieć/zrobić przed biegiem?
  2.  Jak wyglądał bieg?
  3. Jak wygląda Islandia?
  4. Kilka praktycznych wskazówek

Co należy wiedzieć/zrobić przed biegiem?

Aby wziąć udział w ‘Reykjavíkurmaraþon Íslandsbanka’ musisz najpierw dokonać kilka drobnych formalności, czyli:

  • rejestracja na oficjalnej stronie maratonu (ja wybrałam półmaraton, ale są też inne biegi do wyboru np. 10km, 3km, 600m),
  • zakup lotów – dostaniecie się tu liniami Wizzair z Poznania, Wrocławia lub Katowic – loty najlepiej kupić na miesiąc-dwa przed biegiem, bo bilety kupowane z dużym wyprzedzeniem potrafią być nawet 3 razy droższe, 
  • dokonanie opłaty startowej – opłata rośnie wraz ze skracającym się terminem startu. Im szybciej to zrobicie, tym mniej zapłacicie. A że islandzka korona nie należy do najtańszych, to poczekajcie na ogłoszenie daty i atakujcie.

Tutaj zaczyna się też moment, w którym warto pomyśleć o śwince skarbonce i sumiennym jej napełnianiu, bo nie ma się co oszukiwać, wydarzenie jest trochę kosztowne (przynajmniej w wersji: łóżko, pościel i ciepły obiad).

Rejkjavik Maratoon
Okolica, w której mieszkałyśmy, niedaleko portu lotniczego Reykjavik. Cisza, spokój, ale daleko do centrum (ok.3km)

Będąc już na miejscu, czekają Was jeszcze dwa ‘wyzwania’:

  • podróż z lotniska w Keflavíku do centrum Reykjaviku – jest to około 50 kilometrów drogi. Możecie ją pokonać na kilka sposobów, lecz najwygodniej będzie Wam wypożyczyć samochód lub pojechać autobusem jednej z miejskich linii transferowych, jak np. Flybus (cena biletu w jedną stronę to około 100pln)
  • odbiór pakietu startowego będzie najprawdopodobniej w hali sportowej Laugardalshöll Sports Hall. Nie odbierałam swojego osobiście (tak, jest taka możliwość, wystarczy napisać maila do organizatorów), ale mam sprawdzone info, że ten proces nie jest, aż tak skomplikowany jak w AtenachPodobno, wchodzisz podajesz nazwisko/a, odbierasz co Twoje i wychodzisz. Nie trzeba nawet pokazywać dokumentów, ani żadnych potwierdzeń.

W pakiecie, oprócz podstawowych rzeczy, dostaliśmy również darmowe bilety na gorące źródła. Do wyboru mieliśmy chyba siedem miejsc, ale finalnie zdecydowaliśmy się na kąpielisko Vesturbæjarlaug. To było bardzo przyjemne doświadczenie. 🙂 

Tyle z organizacji przed biegiem. Generalnie nie ma się co spinać, Islandczycy niemal natywnie władają angielskim, więc bez problemu się dogadacie. Co więcej, obecnie około 4% islandzkiej populacji to Polacy i naprawdę bardzo, bardzo to widać. Praktycznie w każdym barze, restauracji, czy na basenie, ktoś z obsługi ujawniał swoją tożsamość i traktował nas z wyjątkową życzliwością.

Jak wyglądał bieg?

Bieg rozpoczyna się w samym centrum miasta, nieopodal małego jeziorka Tjörnin, które, jak to kwieciście opisują organizatorzy, jest niczym oaza w labiryncie drewnianych domków pokrytych kolorową, falistą blachą… tak, tak, na pewno traficie 🙂

Tjörnin, Fot. P. Chrost
Tjörnin, Fot. P. Chrost

Zawodnicy ustawiają się do biegu mniej więcej na wysokości liceum Menntaskólinn í Reykjavík, w którym również znajduje się depozyt rzeczy osobistych. W dniu startu można tam odebrać pakiety. Ten nieduży budynek stanowi też świetną bazę do ogrzania się po zawodach. Dobrze zapamiętajcie te słowa, bo jestem przekonana, że wspomnicie je gdy tylko mroźny wiatr zawieje w studzące się po wysiłku ciało!

Rejkjavik

Oba biegi (maraton i półmaraton) rozpoczęły się równolegle, biegliśmy z maratończykami około 20 kilometrów. Duże, wyraźne znaki nawigowały zawodników na właściwe trasy.

Mieliśmy tyle szczęścia, że trafiliśmy na naprawdę śliczną pogodę! Podobno był to najładniejszy tydzień w roku. Świeciło słońce, było niemal bezwietrznie i bezchmurnie. Na trasie co chwila przygrywał nam jakiś zespół muzyczny. Tak naprawdę słuchawki z własną muzyką były zbędne. Sami zobaczcie:

Rejkjavik maraton
Skocznie, co nie? 😀

Temperatura wynosiła około 14°C. Nie wiem jak Wy, ale ja wolę biegać w takie chłodniejsze dni. Zresztą, jest nawet udowodnione, że nasze organizmy lepiej odprowadzają ciepło powstałe na skutek wzmożonego zużycia tlenu, gdy temperatura powietrza jest niższa. Badania przeprowadzone przez francuski instytut sportu, pokazały, że najlepszą optymalną temperaturą dla osób biegających szybko jest 4,33°C, dla zaawansowanych 6°C, a dla biegających wolno 7,44°C. Nie było więc idealnie, ale zdecydowanie lepiej niż w przypadku panujących wtenczas w Polsce upałów.

Rejkjavik maraton

Trasa do pewnego momentu była naprawdę łatwa, delikatne przewyższenia, podbiegi, ale nic co mogłoby spowolnić tempo. Prawdziwe dantejskie sceny zaczęły rozgrywać się na około 13. kilometrze, kiedy to na horyzoncie pojawił się dłuuugi podbieg. Najgorsze było to, że równolegle wiodła trasa po której w przeciwnym kierunku zbiegali inni zawodnicy, co było nieco frustrujące.

Mało tego, wbiegając odnosiło się wrażenie, że zakręt jest tuż, tuż. Było to jednak złudzenie. 3 kilometry prucia pod górkę, wydawały się niekończącą mordęgą. Koniecznie trenujcie podbiegi, jeśli chcecie tu wystartować.

Co więcej, właśnie na tym odcinku zaczęłam odczuwać mocny dyskomfort w tylnej części lewej stopy. Popatrzyłam więc na nią i tadam, cała we krwii! To była właśnie konsekwencja nieprzemyślanej decyzji pobiegnięcia w nowych butach. Oczywiście, wiem, że nie powinno się tak robić, to wręcz błąd kardynalny! Wydawało mi się jednak, że 2 tygodnie rozbiegania wystarczą, aby stopa przyzwyczaiła się do nowych adidasów. Nie przyzwyczaiła się. Od tej pory każdy ruch czułam, jakbym skórę pocierała o tarkę.

Zrobiłam nawet fotkę zakrwawionej skarpety, której tu -wiadomo – nie pokażę. Ale mam nadzieję, że będzie dla mnie przestrogą, gdy kolejny raz wpadnę na podobnie genialny pomysł. Was też przestrzegam – nie biegajcie zawodów w nowych butach, nie na takich dystansach! Tego typu otarcia długo się leczą i często uniemożliwiają kontynuowanie treningu. To jest tak głupie, że sama nie wierzę, że to zrobiłam 😀

Na metę dobiegłam z oficjalnym czasem 02:00:49 i w klasyfikacji kobiet zajęłam 402 miejsce na 1243 uczestniczek. [Edit: Było napisane ‘bez szału’ ale dostałam taki opierdziel, że poprawiam na; cieszę się z takiego wyniku! :D]

Rejkjavik maraton

Resztę dnia spędziliśmy na zwiedzaniu miasta i kosztowaniu tutejszych specjałów. Wieczorem mieliśmy też okazję poznać imprezowe oblicze miasta i muszę przyznać, że wreszcie pojęłam, dlaczego tak usilnie zabrania im się tutaj pić. Teraz już rozumiem ideę prohibicji, niebotycznych cen za alkohol i ograniczania procentowości w sprzedawanych trunkach. Naprawdę r-o-z-u-m-i-e-m i wstrzymuję się od dalszego komentarza. Pojedziecie sami, to zobaczycie 😉 A w międzyczasie polecam przeczytać ciekawy wpis o islandzkim pijaństwie właśnie. 

Rejkjavik marathon

Jak wygląda Islandia?

Goszcząc w krainie zamieszkałej przez elfy, trolle i inne skrzaty, grzechem byłoby jej nie zwiedzić. Przyroda jest tu tak magiczna, że z łatwością można dać upust wierzeniom we wszelkie nadprzyrodzone istoty dyktujące zasady życia na wyspie.

Wyobraźcie sobie, że wiara w elfy, czyli tzw. ukrytych ludzi (isl. Huldufólk) jest wśród Islandczyków tak wielka, że w 2014 roku decyzją sądu wstrzymano budowę drogi mającej połączyć Rejkjawik z Półwyspem Álftanes. Powodem było spore prawdopodobieństwo, że obszar ten zamieszkują właśnie elfy <3 !

Podobno Islandczycy mają tendencję do przypisywania siłom wyższym sprawczości nieszczęśliwych zdarzeń. Także uważajcie na podejrzane kamienie, skały,  kurhany i inne takie… 

Podczas naszej wycieczki zwiedzaliśmy południowe wybrzeże oraz słynne Golden Circle, czyli islandzki Złoty Krąg obejmujący trzy najpiękniejsze miejsca w południowo-zachodniej części wyspy czyli: Park Narodowy Þingvellir, Geysir i wodospad Gullfoss.

Za cel obraliśmy sobie dotarcie do Jökulsárlón, czyli słynnego jeziora, powstałego z topniejącego lodowca Vatnajökull. Wszystko się udało i wyglądało wyśmienicie! Sami zobaczcie:

Park Narodowy Þingvellir
Park Narodowy Þingvellir
Park Narodowy Þingvellir
Wodospad Öxarárfoss w Parku Narodowym Þingvellir
Gejzer Strokkur
Gejzer Strokkur
Wodospad Gulfoss
Wodospad Gulfoss
Wodospad Gulfoss
Wodospad Gulfoss
Krater Kerið
Krater Kerið
Ukryty wodospad niedaleko Seljalandsfoss
Ukryty wodospad Gljúfrabúi niedaleko Seljalandsfoss

Ostatni łubin zauważony w okolicach Skógafoss :)
Ostatni łubin zauważony w okolicach Skógafoss 🙂
Wodospad Skógafoss
Wodospad Skógafoss
Vík í Mýrdal
Czarna plaża w Vík í Mýrdal
Czarna plaża w Vík í Mýrdal
Czarna plaża w Vík í Mýrdal
Konie islandzkie
Konie islandzkie, wpasowałam się ze stylówą, CO?
Obszar geotermalny Seltún, Krysuvik
Obszar geotermalny Seltún, Krysuvik
Masyw w pobliżu lodowca, Islandia
Najlepszy widok z samochodu ever! (okolice lodowca)
Ice Lagoon, jezioro Jökulsárlón
Ice Lagoon, jezioro Jökulsárlón
Ice Lagoon, jezioro Jökulsárlón (1)
Ice Lagoon, jezioro Jökulsárlón
Ice Lagoon, jezioro Jökulsárlón (2)
Ice Lagoon, jezioro Jökulsárlón

I jeszcze na koniec taki cytat znaleziony w Polityce, który bezbłędnie oddaje istotę tego miejca:

„To jest kraj, w którym wiatr może cię powalić jednym podmuchem, i gdzie zapach siarki ciągle przypomina, że kilka metrów pod stopami masz żywy ogień. Wszyscy wiedzą, że ten ląd żyje, i być może historie o niewidocznych istotach i o tym, żeby z nimi współpracować, budzą refleksję, że ziemia po prostu wymaga szacunku” – Terry Gunnell, profesor folklorystyki na Uniwersytecie Islandzkim w wywiadzie dla „The Independent”

Kilka praktycznych wskazówek

  • Schodząc z mety łatwo jest przeoczyć punkt, w którym rozdają folie termoizolacyjne, a w tych warunkach bardzo się przydają, No i PIWO też tam koło tych folii jest… 😀
  • Na bieg możecie ubrać się luźno, ale miejcie ze sobą coś ciepłego na później,
  • Trenujcie podbiegi!
  • Każdy uczestnik posiada swój własny panel administracyjny, w którym może m.in. zmienić bieg, w którym bierze udział – u nas się sprawdziło!
  • Jeśli chcecie skosztować rekina, a nigdy wcześniej go nie próbowaliście, zamówcie najpierw ze znajomymi jeden starter na spółkę, a jeśli (co raczej niemożliwie)Wam zasmakuje, to domówicie 🙂 Jeśli nie, to oszczędzicie sporo pieniędzy.
  • Wokół Islandii biegnie krajowa droga numer 1. Jeśli nie macie zamiaru zapuszczać się w głąb wyspy, nie musicie wypożyczać samochodu z napędem 4×4
  • Do dzielenia kosztów podróży polecam aplikację Splid

Źródła: polityka.pl, icelandreview.com, cojabiegam.pl


Follow me on
Strava