Praga. Urocza trasa biegowa w największym parku w mieście


Praga, Turystyka Biegowa / sobota, Lipiec 13th, 2019

Trochę już czasu minęło od mojego ostatniego running-tripa, więc czas najwyższy nadrobić zaległości! Gdzie ja to ostatnio broiłam? Aha! W Pradze przecież! Zapraszam więc na biegową podróż po zielonych płucach czeskiej stolicy!

Musicie wiedzieć, że Praga jest znana m.in. z tego, że przez jej ulice codziennie przetacza się masa turystów (prawie 8 milionów gości w 2018 roku). Takie okoliczności często utrudniają swobodne zwiedzanie miasta, a co dopiero bieganie po jego ulicach! 

Nie ma się co dziwić, że od ludzi tu aż czarno, w końcu stolica Czech jest majętną spadkobierczynią przepięknych średniowiecznych budowli, monumentalnych mostów oraz całej tej ‘kafkowej’ spuścizny. Wszystko to, niczym magnez, przyciąga tu ludzi z całego świata! Sama zresztą zabawiłam tu w towarzystwie multi-k-u-l-t-u-r-a-l-n-y-m!  ☺️

Znacie mnie już trochę i wiecie, że biegam praktycznie, w każdym miejscu w którym przyjdzie mi spędzić kilka dni. Nawet najbardziej komercyjne miejsca nie zniechęcają mnie do ‘odprawienia’ tam treningu. To po prostu mój niekonwencjonalny sposób na poznawanie tego co nowe. Jednak, żeby móc czerpać prawdziwą przyjemność z całej tej ‘biegowej turystyki’, musiałam nauczyć się pewnych zasad. Jedną z podstawowych i kluczowych kwestii w tym temacie, jest wstawanie skoro świt! Zasada jest prosta: albo budzisz się wcześnie rano i prujesz przez zupełnie opustoszały dziedziniec Galerii Uffizi we Florencji, albo zostajesz w łóżeczku i po przebudzeniu martwisz się, czy w ogóle jest sens wychodzić na trening  – najczęściej się poddajesz.  

Praga wydaje się idealnie wpisywać w ten model. Albo wstajesz skoro świt i przecinasz most Karola w biegu przy wschodzącym słońcu, albo wybierasz drzemkę i darujesz sobie zwiedzanie największych atrakcji w ten sposób. Szkoda Twoich nerwów. Naprawdę nie ma nic przyjemnego w ciągłym mijaniu tłumu gapiów na trasie. 

Przejdźmy do konkretów. 

Z racji tego, że byłam tu tylko na 3 dni i dodatkowo zmęczenie sobotnim biegiem (odłóżmy na chwilę skromność – zajęłam II miejsce w biegu na 5km) dało mi się we znaki, postanowiłam odpuścić sobie biegowe wojaże po Pradze. Udałam się więc tylko rozprostować kości do pobliskiego parku – ale za to JAKIEGO parku. 

Na miejsce treningu wybrałam malownicze wzgórze Petrzyn (z cz. Petřín), które jest jednym z najbardziej charakterystycznych zielonych obiektów w Pradze – podobno już w średniowieczu uprawiano tu winorośl. Wzgórze położone jest na lewym brzegu rzeki Wełtawy i liczy sobie 327 wysokości (tak, to jednak nie był łatwy trening).  

Mapa trasy:

 W skład całego obiektu wchodzą liczne ogrody, jak m.in. Ogród Kinskiego, Ogród Różany, czy Ogród Seminaryjny oraz parki. Generalnie – jest czym nacieszyć oko! 🙂 

Jedną z głównych atrakcji na terenie tego lasoparku jest Mur Głodowy, który został wybudowany w XIV wieku na zlecenie Karola IV. Legenda głosi, że został wybudowany po to, by dać pracę bezrobotnym, ale tak naprawdę dał początek rozbudowie dzielnicy Malá Strana.

Centralnym punktem parku jest Wieża Petrińska (z cz. Petřínská rozhledna), która została wybudowana w 1891 roku i obecnie służy głównie do celów obserwacyjnych. Jest dużo niższą kopią wieży Eiffla, ale mimo to, jest najwyższym obiektem tego typu w Pradze. 

Trening z pewnością nie będzie należał do najłatwiejszych, bo pełno tu przewyższeń i nierówności, ale za to spokój i piękne okoliczności przyrody zrekompensują Wam cały ten ból! Do parku najlepiej wbiec od strony Malej Strany, w pobliżu klasztoru na Strahovie – stąd na szczyt prowadzi wiele malowniczych ścieżek.

W maju odbył się w Pradze maraton, a jego zaszczytne hasło przewodnie brzmiało: ALL RUNNERS ARE BEAUTIFUL. Bardzo mi się podoba i proponuję się tego trzymać! <3

Nadchodzące biegowe wydarzenia organizowane przez RunCzech możecie śledzić na tej stronie.

Dziękuję za chwilę uwagi i życzę Wam przyjemniej oraz aktywnej Pragi! 


Follow me on
Strava