Przebieżki po totalnie niesłonecznej Toskanii


Biegam bo lubie, Włochy / środa, Marzec 14th, 2018

Jak moje adidasy biegowe znalazły się na ulicach toskańskich miast? To wcale niewciągająca historia… Przy grzanym winie i akustycznym, bluesowym akompaniamencie w zadymionej części lokalu Cafe Szafe w Krakowie, zdecydowałyśmy z koleżanką, że czas najwyższy odpocząć od miasta i zorganizować jakiś weekendowy wypad. Padło na Włochy. Znalazłyśmy tanie loty, zorganizowałyśmy noclegi, namówiłyśmy jeszcze kolegę i tadam!

Oczywiście tytułowe bieganie po ‘Toskanii’ jest tu dosyć mocnym nadużyciem, ponieważ zwiedziliśmy zaledwie dwa miasta: Pizę i Florencję, a jak wiadomo cały region ma znacznie więcej do zaoferowania… No ale cóż, gdyby jednak zdarzyło Wam się być, w którymś z tych miejsc i w trakcie pobytu poczuć sportowy zew, spieszę z pomocą i wyjaśniam gdzie, kiedy i jak biegać po tej części Toskanii!

Dzień 1. Piza!

Zacznijmy od bazy wypadowej! Tuż po wylądowaniu w Pizie i poczuciu wartości odżywczych w powietrzu (o których w Krakowie piszą już tylko legendy), naszedł nas szalony pomysł, aby szybciutko zostawić bagaże w hotelu, przebrać gatki i ruszyć na nocne, biegowe zwiedzanie miasta! Niestety, niespodziewany, zimny deszcz szybko nam ten pomysł wyperswadował i zmieniłyśmy plany.

Końcówka lutego to jeszcze dosyć mroźny okres w Pizie, więc chcąc uprawiać jogging, czy jakąkolwiek inną aktywność na świeżym powietrzu polecam spakować ciepłe, sportowe ciuszki.

W Pizie dołączył do nas wspomniany już kolega prosto z Manchesteru, i w dodatku leciał przez Szwajcarię. To się nazywa poświęcenie! I tak, w tym 3-osobowym składzie ruszyliśmy z samego rana na wycieczkę biegowo-krajoznawczą. Wystartowaliśmy o godzinie 7:32, ale muszę przyznać, że było to mimo wszystko ciut za późno, ponieważ już po 8. na ulicach zaczęło robić się trochę tłoczno. To co jest najważniejsze w bieganiu po miastach turystycznych, to przede wszystkim wczesna pora! Nieraz popełniłam już ten błąd, że wyszłam biegać około południa i niestety, więcej namęczyłam się wymijając ludzi, rowery i samochody niż faktycznie pobiegałam. Oczywiście, jeśli Wasze lokum oddalone jest od centrum i chcecie poznać tą bardziej peryferyjną część miasta, to śmiało możecie próbować szczęścia nawet w samo południe 😉

Wróćmy jednak do ‘Pizzy’. Wystartowaliśmy spod naszego hotelu w stronę Krzywej Wieży, aby tam – wiadomo – zrobić kilka fotek! Jak już tą ‘najważniejszą’ część biegu mieliśmy za sobą, można było skupić się na czaskaniu kilometrów! No i tak, chociaż bardzo byśmy chcieli, naprawdę nie można było szybko biec. Piza jest tak uroczym miastem, że totalnie zanurzyliśmy się w jej wnętrzu. To piękno, moim zdaniem, jest widoczne właśnie w spokoju. Kiedy sklepy i kawiarnie są jeszcze zamknięte, kiedy turyści nie plątają się pod nogami, kiedy jest ciszej niż normalnie.

TastyRun

TastyRun

TastyRun

TastyRun

Trasa miała tylko jeden minus, wzdłuż głównej rzeki Arno nie było bulwarów –  tak przecież typowych dla takich miejsc. Biegnąc tamtędy liczyliśmy na nie :(! Znaleźliśmy za to inny, alternatywny sposób na pokonanie tego odcinka:

TastyRun

Podsumowując, jeśli decydujesz się na bieganie po Pizie, polecam Ci:

  • wstać bardzo wcześnie rano, tak abyś bieg ukończył/a nie później niż o 8:30 rano!,
  • nie pędzić, a wolno poznawać miasto i zachwycać się widokami kolorowych okiennic w wyblakłych kamieniczkach (nasze średnie tempo to 7,04 min/km – w przedszkolu szybciej biegaliśmy! i co z tego 😀 ),
  • nie pić zbyt dużo alkoholu dzień wcześniej,
  • zatrzymać się i zrobić sobie oraz ładnym miejscom kilka zdjęć,
  • znaleźć widok na Alpy Apuańskie! (podpowiedź: są dobrze widoczne z jednego z mostów na rzece Arno)!

Trasa dostępna tutaj:

pod tym linkiem

Dzień 2. Florencja!

To miał być bieg marzeń! W sumie trochę był, ale pogoda jak zwykle dała w kość i porządnie wymarzliśmy. Tym razem w 2-osobowym składzie (Ja i Paweł), wstaliśmy ranuśko, aby w trybie turbo dostać się pod katedrę Santa Maria del Fiore oraz na wzgórze, gdzie znajduje się Piazzale Michelangelo (Plac Michała Anioła). Nauczeni doświadczeniem dnia poprzedniego, wystartowaliśmy o godzinie 7:18! Tutaj ten pośpiech nie był jednak tak potrzebny, bo Florencja budzi się troszkę później. Zresztą, nasz nocleg znajdował się około 20 minut piechotą od centrum, więc nie było aż takiego zagrożenia turystyczną falą uderzeniową!

Goniły nas jednak wykupione na 10. rano bilety do Galleria dell’Accademia!

TastyRun

Florencja, bardziej niż Piza charakteryzuje się nierównym terenem, sporo tu wzniesień i pagórków, więc przygotujcie się na delikatne podbiegi. Pokonując trasę od centrum w kierunku punktu widokowego, za który obraliśmy sobie plac Michała Anioła, minęliśmy tą samą rzekę Arno, wzdłuż której biegliśmy w Pizie 🙂 Niestety jej kolor nic, a nic nie chciał wydawać się ładniejszy!

Plac na wzgórzu został wybudowany w 1869 roku i oprócz pięknego widoku na panoramę Florencji, znajduje się tam również kopia rzeźby Dawida i kilka innych dzieł.

TastyRun

TastyRun

Jak widać (albo i nie, ale wierzcie mi na słowo) było zimno, wietrznie i pochmurno, natomiast nie na tyle, aby przyćmić naszą zajebistą satysfakcję!

Zrobiliśmy kilka niezapomnianych zdjęć, które są dla mnie świetną pamiątką i dowodem na to, że było warto tam być i to zrobić!

Trasa pod tym linkiem

Wiadomo, nie samym sportem człowiek żyje – przynajmniej człowiek mojego ‘gatunku’ 😀 Więc będąc we Florencji polecam udać się zobaczyć prawdziwą rzeźbę Dawida do Galleria dell’ Accademia! Można wpatrywać się w nią godzinami! Nie możecie również przepuścić okazji zobaczenia Narodzin Venus oraz Wiosny Sandra Botticellego! Zróbcie sobie z nimi selfiaka – zwłaszcza zimą! Obrazy znajdziecie w potężnej Galerii Uffizi tuż obok placu Piazza della Signoria, który również trzeba poczuć! Pewnie całkiem fajnie wygląda wewnętrzna część kopuły w katedrze Santa Maria del Fiore, ale tego niestety nie udało nam się zobaczyć! Natomiast podobizny jej autora, Filippo Brunelleschiego można spotkać w wielu miejscach 🙂 Mały niedosyt, to dobry pretekst do tego, aby kiedyś tam wrócić :)!

Kilka zdjęć na zachęte:

Narodziny Venus, Sandro Botticelli, Uffizi

Zwiastowanie, Andrea del Verrocchio i Leonardo da Vinci, Uffizi

Florencja Portrety Montefeltrów, Piero della Francesca, Uffizi

Amore i psyche, Uffizi

Dawid, Paweł, Paulina i Ja

Bieganie po florencji Na kilka godzin przed odlotem… Addio Firenze!


Follow me on
Strava