TERAZ JEST CZAS NA ZAKOCHANIE SIĘ W BIEGANIU!


Biegam, Biegam bo lubie, Bieganie a koronawirus, Grzegorz Sudoł, Kraków / poniedziałek, Maj 11th, 2020

Jak trenować w czasach pandemii koronawirusa? A może nie biegać i sobie odpuścić? Jak przetrwać ten trudny czas i jakie są nadzieje powrót do biegowej normalności? Te i wiele innych pytań zadałam ostatnio Grześkowi Sudołowi, trenerowi, trzykrotnemu olimpijczykowi oraz wykładowcy na krakowskiej AWF. Zapraszam do przeczytania tej ważnej dyskusji! 🙂

I: Grzegorz, gdzie My w ogóle wylądowaliśmy? Jak się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości? Czy to już czas na powrót do regularnych treningów?

G.S.: Wylądowaliśmy w trudnych czasach i każde domniemania dotyczące wydarzeń sportowych, zwłaszcza na szczeblu amatorskim, są niczym wróżenie z fusów. Ja żyję nadzieją, że pierwsze okazje do startów pojawią się późną jesienią tego roku i tak też przygotowuję swoich zawodników. Chciałbym wykorzystać ten czas na regularne, bardzo spokojne treningi, których głównym celem będzie podniesienie odporności, a nie budowanie formy.

Jesteśmy po okresie, nazwijmy to, ‘przymusowego’ roztrenowania, czas więc powoli zacząć pracę nad kondycją i od początku realizować plan treningowy oparty na starcie docelowym właśnie pod koniec roku. Nie mamy oczywiście gwarancji, czy takie starty się odbędą, a nawet jeśli, to w jakiej formule, natomiast plan zawsze warto mieć, bo to napędza i motywuje do pracy. 

Jak więc ‘zdrowo’ biegać w czasach pandemii?

Luźno! Przede wszystkim nie powinniśmy forsować naszych organizmów, ponieważ wraz ze zwiększaniem intensywności treningu nasz system immunologiczny słabnie, a co za tym idzie, wystawimy się na większe ryzyko złapania infekcji wirusowej. Oczywiście kiedy organizm zaczyna się przyzwyczajać do wzmożonego treningu odporność wraca do normy, ale to nie czas na eksperymenty. Musimy ten sport uprawiać bezpiecznie i odpowiedzialnie, dbać o siebie i innych  – zwłaszcza w tych trudnych czasach. Co więcej – nigdzie się nie spieszymy, nie wiemy jakie decyzje będą jutro, więc intensywność treningów powinna być niska lub umiarkowana, to pozwoli nam zbudować świetną bazę i długofalowo przyniesie jeszcze lepsze rezultaty niż jakbyśmy znów ciężko pracowali.

Jak więc powinny się zmienić nasze plany treningowe?

Plany, które ja obecnie rozpisuję opierają się przede wszystkim na spokojnych wybieganiach, elementach siły biegowej oraz delikatnych rytmach, tak aby troszkę obudzić organizm po tej przerwie. Rezygnujemy póki co z elementów tempowych. Wyjątkiem może być zrobienie tzw. sprawdzianu formy np. na 5km, aby sprawdzić gdzie kondycyjnie jesteśmy i w oparciu o tą informację rozpocząć nowy cykl treningowy. 

Myślę, że jest sporo osób, które biegały wyłącznie dla starów w zawodach, dla wyników, dla rywalizacji – to ich napędzało. Zabranie im tego, to ogromny cios. Przestają biegać, bo nie czują żadnej motywacji, żeby to robić. Co chciałbyś im powiedzieć?

Zacznijmy od tego, że nagła rezygnacja z aktywności sportowej jest niezdrowa dla organizmu, a czasami wręcz groźna, szczególnie jeśli ktoś wcześniej naprawdę dużo trenował. Jeśli nagle przestaniemy się ruszać, to nie tylko nasza forma bardzo szybko spadnie, ale również obniży się sprawność psychofizyczna. W biegaczach buzują hormony, od adrenaliny po endorfiny, nagłe zaprzestanie ruchu będzie więc skutkować obniżonym nastrojem, a w konsekwencji nawet depresją. 

Dlatego apeluję, nie odkładajmy sportu na bok, nawet jeśli miałby to być rower, czy inne aktywności. Formę bardzo łatwo jest zgubić,a odbudować ciężko. Jestem przekonany, że triumfy w przyszłości będą święcić Ci, którzy dziś podtrzymują swoją aktywność. Co więcej, regularne treningi wydolnościowe o umiarkowanej intensywności, w dłuższej perspektywie, przyniosą nam znacznie lepsze rezultaty dla zdrowia i przyczynią się do lepszych wyników w zawodach.

Sam wiesz, to nie było łatwe trenować w trakcie zaostrzonej kwarantanny, płynęły do nas sprzeczne informacje, czy można to robić, czy nie. Co więcej, wiele osób miało na głowie inne problemy niż wyjście na jogging….  

Owszem, niektórzy znaleźli się w wyjątkowo trudnej sytuacji, stracili pracę, środki do życia, zostali zamknięci w czterech ścianach i sobie z tym po prostu nie radzili, to zrozumiałe. Ale znam wiele osób, które mimo to, wychodziły na treningi, bo czuły potrzebę odreagowania, a bieganie to przecież jeden z najzdrowszych na to sposobów. Pamiętajmy, właśnie teraz, kiedy stres bierze górę nad naszym życiem, potrzebujemy tego sportu najbardziej. 

Czy teraz na treningi chodzimy tylko w pojedynkę?

Niekoniecznie. My w klubie powoli zaczynamy trenować w 6. osobowych grupach (zgodnie z wytycznymi), zachowując wszelkie normy bezpieczeństwa i trzymając się nowego planu. Ludzie poczuli ogromną chęć do spotkania i cieszą się na każdy wspólny trening – myślę, że każdemu z nas, bardzo tego brakowało. 

A co z Tymi, którzy do żadnych klubów nie należą, nie mają nad sobą trenerów, nikt ich nie zmotywuje…?

Myślę, że dla każdego biegacza to czas wielkiego sprawdzianu, a może i dobry moment na to, aby się zastanowić, czy my to bieganie faktycznie lubimy? Czy samo w sobie sprawia nam przyjemność? Czy potrafimy biegać w samotności? Zacznijmy wychodzić na te treningi po prostu dla zdrowia, dla samopoczucia. Presję na bycie coraz szybszym odłóżmy na bok. Zacznijmy mierzyć sobie tętno, notujmy jak się czujemy po tych treningach, co sprawia nam trudność, nad czym warto popracować. Róbmy treningi uzupełniające, poświęćmy uwagę na efektywne rozciąganie, rolowanie. Obcujmy z przyrodą, potraktujmy te luźne treningi jako pewnego rodzaju terapię. Dajmy sobie czas na regenerację, to świetna okazja, bo nareszcie mamy na to czas! Naprawdę nie musimy się teraz nigdzie spieszyć. To jest czas na ponowne zakochanie się w bieganiu! 

Obcowanie z naturą… no fajnie brzmi, ale jeśli ktoś nie ma takich możliwości?

To niech wybiera na trening pory dnia, kiedy jest mały ruch na ulicach i chodnikach, ale wtedy musimy zwrócić szczególną uwagę na bezpieczeństwo swoje i innych, czyli zasłaniamy usta i nos i w znacznej odległości wymijamy pieszych! 

Co sądzisz o biegach online, których coraz więcej?

Fajna inicjatywa, można się pobawić, ale wiadomo, wiąże się z tym ryzyko pewnych nadużyć ze strony uczestników. Sam startowałem w takich zawodach duathlonowych i przyznam szczerze, że byłem wysoce rozczarowany skalą sfałszowanych wyników. Oczywiście takie biegi możemy potraktować jako ciekawą opcję na sprawdzenie aktualnej formy, ale tutaj warto wcześniej dobrze przemyśleć trasę biegu, aby była płaska i nie miała wielu przeszkód oraz wybrać najbardziej odpowiednią dla nas porę dnia. Kto wie, być może przez długi czas, tylko taka forma biegów nam zostanie.

Czytaj również: “Serce jest ślepe” czyli o wydolności biegacza z Grześkiem Sudołem

Grzegorz Sudoł

Mój Gość, Grzegorz Sudoł jest trzykrotnym olimpijczykiem, brązowym medalistą mistrzostw świata oraz srebrnym medalistą mistrzostw Europy w chodzie sportowym. Posiada tytuł doktora oraz wykłada na krakowskiej AWF. Obecnie trenuje również biegaczy w AZS AWF Kraków Masters i jest zawodnikiem Iron Dragon Team.

 

 

 

 


Follow me on
Strava