Walka kobiet o udział w biegach


Grecja, Motywacja, Świat / sobota, Wrzesień 22nd, 2018

2 godziny 14 minut i 4 sekundy to obecny rekord świata kobiet w maratonie i należy do Kenijki Brigid Kosgei. To niebywałe, że kobiecie udało się osiągnąć prędkość, której nie powstydziłby się niejeden zawodowiec płci przeciwnej. Jak to więc możliwe, że jeszcze do niedawna kobiety miały zakaz udziału w maratonach? Przeczytajcie jak długa i pełna stereotypów była droga po równość w sporcie.

Zacznijmy od historii…

Kobiety już od czasów starożytnych nie były uważane za godne sportowego współzawodnictwa z mężczyznami. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że podczas starożytnych igrzysk olimpijskich, których początek datuje się na 776 r.p.n.e. zabroniono im przebywania na terenie greckiej miejscowości Olimpii, gdzie wydarzenie było organizowane. Jedyną kobietą, która mogła oglądać zmagania olimpijczyków była kapłanka Demeter.

Za nieposłuszeństwo w tym temacie groziła kara śmierci poprzez zrzucenie z urwiska Typajon, co wiemy dzięki zapiskom Pauzaniasza, greckiego geografa i autora “Wędrówek po Helladzie”. Owe doniesienia brzmiały tak:

“Przy drodze do Olimpu, jeśli iść ze Skilluntu, lecz zanim dojdziesz jeszcze do Alfejosu, ujrzysz wysoką ścianę skalną, groźnie spadającą w dół głazami. Nazywa się Typajon. Prawo elejskie nakazuje strącać stąd niewiasty schwytane na oglądaniu igrzysk olimpijskich albo w ogóle na przebywaniu po tej stronie Alfejosu w dni dla nich wzbronione.”

Najprawdopodobniej powodem tego obostrzenia były względy religijne i obyczajowe. Panowie występowali nago, a tego kobietom nie godziło się oglądać!

Olimpia, Świątynia Filipa II Macedońskiego
Olimpia, Świątynia Filipa II Macedońskiego

Nie ma jednak dowodów na to, aby kiedykolwiek taki wyrok wykonano. Co więcej zachowały się pogłoski o tym, jakoby jednej kobiecie o imieniu Kallipatejra (albo Ferenika) udało się przedostać na teren igrzysk. Przybyła ona do Olimpii wraz synem, który był zawodnikiem. Podczas igrzysk, dla niepoznaki, przebrała się za trenera gimnastycznego, jednak po zwycięstwie swojego syna Pejsirodosa, w chwili uniesienia, przeskoczyła dzieląca ją od niego barierę i zrzuciła z siebie męskie ubrania. Kallipatejra była córką, siostrą i matką zwycięzców olimpijskich toteż nie wyciągnięto względem niej żadnych przykrych konsekwencji. Jedynie stworzono nowy przepis, mówiący o tym, aby podczas kolejnych olimpiad trenerzy również byli nago.

Starożytne igrzyska olimpijskie

A skoro już o przepisach mowa, to owszem, mówiły one że kobiety nie mogły przebywać na terenie igrzysk, nie było jednak wzmianki o tym, że nie mogą w nich uczestniczyć… Tą lukę prawną wykorzystała spartańska księżniczka Kyniska córka króla Sparty Archidamosa II, która w 396 r. p.n.e. wystawiła w zawodach olimpijskich swój czterokonny rydwan. Jako że właściciele rydwanów nie musieli być obecni na olimpiadzie, wynajęła woźnicę, który przetransportował konie do Olimpii. Kyniska wygrała rywalizację i stała się jednocześnie pierwszą kobietą w historii, która zdobyła laury olimpijskie! Otworzyła też drzwi do igrzysk dla zawodniczek, które dołączały w kolejnych latach.

Heraje

Dla porządku sprawy warto nadmienić, że w późniejszych czasach starożytnych kobiety nie były już pozbawione prawa do demonstracji swojej siły sportowej. Otóż równolegle do igrzysk (prawdopodobnie od VI lub V w. p.n.e.) zaaranżowano również kobiecą olimpiadę biegową o nazwie Heraje. Wydarzenie organizowało szesnaście mężatek, a udział w nich brały wyłącznie panny niezamężne. Heraje odbywały się cyklicznie po zakończeniu męskiej olimpiady, trwały jeden dzień, a udział w nich był związany z kultem oddawania czci bogini Herze. Panie biegały w rozpuszczonych włosach i zwiewnych tunikach. Musiało być pięknie!

Starożytne igrzyska olimpijskie trwały do 393r.n.e. Zaprzestano ich m.in. ze względu na coraz częstsze łamanie regulaminu przez zawodników.

Panna nowożytna

Nowożytne igrzyska olimpijskie wznowiono w 1896 roku w Atenach, nawiązując tym samym do głębokich, starożytnych tradycji. Ojcem założycielem i pomysłodawcą idei odtworzenia tego pięknego wydarzenia był francuski baron Pierre de Coubertin. Niemniej również i On, podobnie jak jego antyczni przodkowie, nie przewidział w zawodach miejsca dla kobiet. Uważał, że są one igrzyskom potrzebne co najwyżej do roztaczania miłego zapachu na stadionie, pocieszania przegranych, czy wkładania wieńców na głowy zwycięzców.

Walka kobiet o biegi
Fot. Spencer Dahl

Pierre de Coubertin twierdził również, że:

“olimpiada z udziałem kobiet byłaby czymś niewłaściwym, niepraktycznym, nieinteresującym i nieestetycznym.”

W proteście przeciwko takiej dyskryminacji, Stamatia Rovithi z Rodos, matka siedmiorga dzieci, przebiegła oficjalną trasę maratonu. Dzięki jej poświęceniu w 1900 roku kobiety po raz pierwszy wzięły udział w olimpiadzie w Paryżu, ale wyłącznie w lżejszych kategoriach sportowych takich jak golf i tenis.

Wtenczas panowało jeszcze przekonanie o tym, że kobiety biegające powyżej 800m szybciej się starzeją. Była to oczywiście nieprawda i przekonawszy się o tym, organizatorzy igrzysk wprowadzili kobiece zawody lekkoatletyczne. Pierwsze odbyły się w 1928 roku w Amsterdamie. Natomiast olimpijski bieg maratoński dla kobiet miał swój debiut w 1984 r. w Los Angeles.

Zawodniczki 4x100m (1928 rok)

Dwa nazwiska

“Wypieprzaj z mojego biegu!” usłyszała od organizatora jedna z pierwszych kobiet, którym udało się przedostać na trasę ulicznego maratonu w Bostonie w 1967 roku. Kathrine Switzer, bo o niej mowa, postanowiła przebiec maraton, aby udowodnić, że kobiety są w stanie to zrobić, czemu męska część społeczeństwa nie dawała wiary! Switzer startowała jako ‘oficjalna’ zawodniczka, ponieważ na swoim zgłoszeniu zamiast imienia podała swoje inicjały (K. V. Switzer) co zmyliło organizatorów. Zaświadczenie lekarskie podesłała pocztą, a po odbiór pakietów zgłosił się jej trener. Tym sposobem, wśród tłumu mężczyzn, w luźnym dresie i przypiętym 261. numerem startowym, pobiegła osiągając wynik 4 godzin i 20 minut. Kathrine oczywiście została zdyskwalifikowana, niemniej udało jej się zrobić coś o wiele ważniejszego – zyskała rozgłos! Już na następny dzień, na okładkach niemal wszystkich najważniejszych gazet pojawiło się zdjęcie Kathrine! Ta sytuacja odbiła się głośnym echem zwracając jednocześnie uwagę na brak równości wobec kobiet chcących biegać maratony. 

Kathrine Switzer nie była jednak pierwszą kobietą, która przebiegła maraton w Bostonie. Rok wcześniej udało się to Robercie ‘Bobbi’ Gibb, a więcej o jej wyczynie napisałam już we wpisie o inspirujących historiach. Zachęcam do przeczytania. 

Finalnie, dzięki zmaganiom tych Pań, a także kilku innych, w 1972 roku oficjalnie dopuszczono kobiety do udziału w bostońskim maratonie, a później również w zawodach olimpijskich. 

Dziś widok startującej kobiety nie wzbudza już sensacji. Biegniemy przed siebie, każda z własnym celem i w swoim stylu. I nie chodzi o to, aby udowadniać mężczyznom, że jesteśmy od nich silniejsze, bo fakty są takie, że  fizjologicznie i statystycznie, niestety, nie jesteśmy! Chodzi tylko o to, aby mieć równe szanse w korzystaniu z tego co daje nam radość i satysfakcję. I oby nikt Wam nigdy nie wmówił, że jest inaczej!


Follow me on
Strava

 

Źródła:

Pauzeniasz – WĘDRÓWKA PO HELLADZIE, KSIĘGI, I – X
A. Wolicki – DOSTAĆ SIĘ NA OLIMP, Newsweek.pl
P.Radziejewski – Starożytne olimpiady – Histurion.pl